POZIOM 1 · ISKRA NIEPOKOJU · 04/10

Kiedy kryzys jest końcem, a kiedy początkiem zmiany?

Tekst prowadzi od codziennego doświadczenia do dokładniejszego rozpoznania — bez narzucania pierwszej interpretacji.

Kryzys rzadko przychodzi z jasnym wyjaśnieniem.

Nie mówi:

Ten etap właśnie się kończy.

Nie dodaje też:

To tylko przemęczenie. Odpocznij i wróć do tego, co robiłeś.

Pojawia się raczej jako mieszanina napięcia, niechęci, pustki, złości, zmęczenia albo poczucia, że dotychczasowy sposób życia przestał działać.

Wtedy najczęściej pojawiają się dwa przeciwne wnioski.

Pierwszy:

„To koniec. Muszę wszystko zmienić”.

Drugi:

„To chwilowy kryzys. Trzeba się przemóc”.

Oba bywają trafne.

Oba bywają też błędne.

Największa trudność polega na tym, że intensywność doświadczenia nie podpowiada jeszcze jego znaczenia.

Dlatego pytanie:

„Czy to koniec, czy początek?”

jest ważne, ale zbyt szerokie.

Najpierw trzeba sprawdzić, co właściwie przestało działać.

Kryzys nie jest jednym zjawiskiem

Słowem „kryzys” nazywamy bardzo różne doświadczenia.

Może oznaczać nagłe załamanie po stracie.

Dwie osoby mogą powiedzieć:

Nie mogę już tak żyć.

Jedna potrzebuje przede wszystkim odpoczynku.

Druga potrzebuje zmiany warunków.

Trzecia musi przestać działać w dotychczasowy sposób.

Czwarta rzeczywiście dochodzi do końca drogi, którą przez lata uważała za swoją.

Na początku wszystkie mogą doświadczać podobnego napięcia.

Różnica ujawnia się dopiero wtedy, gdy przestaną traktować pierwszą interpretację jak gotowy wyrok.

Siła emocji nie rozstrzyga, co trzeba zrobić

Silne emocje domagają się szybkiego działania.

Gdy człowiek czuje narastający sprzeciw, może uznać, że dłużej nie wytrzyma.

Emocja przekazuje ważną informację:

Coś wymaga uwagi.

Nie przekazuje jednak pełnej instrukcji:

Zrób dokładnie to.

Złość może sygnalizować przekroczoną granicę, ale nie mówi jeszcze, czy należy zakończyć relację, zmienić zasady rozmowy czy nauczyć się wyrażać sprzeciw wcześniej.

Niechęć do pracy może wskazywać na koniec zainteresowania daną dziedziną.

Lęk przed zmianą może ostrzegać przed realnym ryzykiem. Może również bronić znanego układu tylko dlatego, że jest znany.

Dlatego zdanie:

Czuję to bardzo mocno, więc na pewno wiem, co to znaczy,

jest ryzykowne.

Można bardzo mocno doświadczać czegoś prawdziwego i jednocześnie błędnie rozumieć jego przyczynę.

Cztery pytania zamiast jednego wyroku

Zanim człowiek uzna, że kończy się cały kierunek, warto sprawdzić cztery możliwości.

Nie są one testem dającym ostateczny wynik. Są mapą, która pomaga nie pomylić różnych problemów.

1. Czy potrzebuję przede wszystkim odpoczynku?

Zmęczenie potrafi zmienić sposób odbierania całego życia.

To, co wcześniej było wymagające, ale ważne, zaczyna wydawać się bezsensowne.

W takim stanie człowiek często nie chce porzucić kierunku.

Chce przestać ponosić jego koszt w obecnej formie.

Problem polega na tym, że zbyt długie przeciążenie usuwa tę różnicę z pola widzenia. Człowiek czuje tylko:

Nie mogę już tego robić.

Pierwsze sprawdzenie powinno więc brzmieć:

Czy po rzeczywistym odzyskaniu przestrzeni wraca choć część zainteresowania, cierpliwości albo poczucia znaczenia?

Nie chodzi o jeden wolny wieczór wypełniony nadrabianiem zaległości.

Odpoczynek musi rzeczywiście zmniejszyć obciążenie, choćby na krótki czas.

Jeżeli po jego odzyskaniu pojawia się ulga i powraca kontakt z tym, co było ważne, kryzys może dotyczyć przede wszystkim wyczerpania.

Jeżeli wracają siły, ale nie wraca żadne poczucie związku z działaniem, trzeba sprawdzać dalej.

2. Czy problemem są warunki, a nie sam kierunek?

Można wykonywać ważną dla siebie pracę w warunkach, które stopniowo odbierają jej znaczenie.

Można także pozostawać w relacji, która jest ważna, ale funkcjonuje według zasad niszczących bliskość.

Warunki obejmują między innymi:

  • tempo;
  • brak wpływu;
  • sposób komunikacji;
  • zakres odpowiedzialności;
  • niejasne oczekiwania;
  • ciągłe przekraczanie granic;
  • brak czasu;
  • nieuczciwy podział obowiązków;
  • środowisko oparte na lęku albo rywalizacji.

Kiedy złe warunki trwają długo, człowiek może pomylić je z samą dziedziną życia.

Nauczyciel przestaje wierzyć w sens nauczania, choć w rzeczywistości nie jest już w stanie pracować w systemie, który odbiera mu kontakt z uczniami.

Osoba opiekująca się bliskim zaczyna odrzucać całą relację, ponieważ została sama z odpowiedzialnością, której nikt z nią nie dzieli.

Pracownik traci zainteresowanie zawodem, lecz po zmianie zespołu odzyskuje poczucie wpływu i zaangażowanie.

Pytanie sprawdzające brzmi:

Czy ten sam kierunek odzyskałby choć część znaczenia, gdyby zmieniły się jego warunki?

Można wyobrazić sobie:

  • tę samą pracę przy mniejszym obciążeniu;
  • tę samą relację z wyraźniejszymi granicami;
  • ten sam projekt z innym podziałem odpowiedzialności;
  • tę samą dziedzinę w innym środowisku.

Nie chodzi o fantazję, w której wszystko staje się łatwe.

Chodzi o sprawdzenie, czy sprzeciw dotyczy samego „co”, czy raczej obecnego „jak” i „w jakich warunkach”.

3. Czy kończy się sposób działania?

Człowiek może nadal uważać coś za ważne, ale nie chcieć dłużej robić tego tak jak dotąd.

To jedna z najczęściej przeoczanych możliwości.

Myślenie o zmianie bywa skrajne:

  • albo kontynuuję;
  • albo odchodzę.

Tymczasem między tymi rozwiązaniami istnieje pytanie:

Czy ważne pozostaje to, co robię, ale wyczerpał się sposób, w jaki to robiłem?

Można nadal chcieć pomagać innym, ale nie poprzez stałą dostępność i branie odpowiedzialności za ich decyzje.

Można nadal cenić związek, ale nie chcieć już utrzymywać spokoju przez unikanie trudnych rozmów.

Można nadal tworzyć, lecz nie pod presją ciągłego publikowania i oceniania rezultatów.

Można nadal prowadzić firmę, ale nie w modelu, który wymaga osobistego nadzorowania każdego szczegółu.

Sposób działania często powstaje w określonych warunkach. Początkowo bywa skuteczny. Z czasem staje się sztywny.

Człowiek przyzwyczaja się, że aby coś utrzymać, musi:

  • kontrolować;
  • przyspieszać;
  • brać wszystko na siebie;
  • nie okazywać słabości;
  • unikać konfliktu;
  • stale udowadniać swoją wartość;
  • działać dopiero pod presją.

Kiedy taki sposób przestaje być możliwy, może się wydawać, że kończy się cała działalność.

W rzeczywistości kryzys może dotyczyć strategii, która kiedyś pomagała, ale obecnie stała się przeszkodą.

4. Czy rzeczywiście wygasa sam kierunek?

Dopiero po sprawdzeniu odpoczynku, warunków i sposobu działania można ostrożniej pytać, czy kończy się sam kierunek.

Nie zawsze uda się wykonać wszystkie sprawdzenia w praktyce.

O możliwym wygaśnięciu kierunku może świadczyć sytuacja, w której:

  • po odzyskaniu sił nie wraca zainteresowanie;
  • poprawa warunków nie zmienia doświadczenia;
  • zmiana sposobu działania nie przywraca poczucia związku;
  • człowiek nie odczuwa już ciekawości wobec samej dziedziny;
  • kontynuację uzasadnia głównie lękiem, przyzwyczajeniem lub cudzą oceną;
  • nowe informacje stale potwierdzają, że dany etap został wewnętrznie zakończony.

Nawet wtedy nie trzeba ogłaszać, że wcześniejsza droga była błędem.

Kierunek może być prawdziwy przez określony czas.

Praca, relacja, rola albo projekt mogą wypełnić swoje zadanie, a później przestać organizować dalsze życie.

Koniec nie musi unieważniać tego, co wydarzyło się wcześniej.

Problem pojawia się wtedy, gdy człowiek próbuje utrzymać zakończony etap wyłącznie dlatego, że zainwestował w niego dużo czasu, pracy albo tożsamości.

Początek zmiany nie zawsze wygląda jak nadzieja

Łatwo wyobrażać sobie początek zmiany jako przypływ energii.

Człowiek nagle wie, czego chce. Czuje ulgę, inspirację i gotowość do działania. Widzi nową drogę i odważnie zostawia starą.

W rzeczywistości początek zmiany często wygląda znacznie mniej efektownie.

Najpierw pojawia się utrata pewności.

Dawne uzasadnienie przestaje działać. Człowiek widzi, że nie może już żyć całkowicie tak jak wcześniej, ale nie zna jeszcze alternatywy. Jest pomiędzy.

Taki stan może przypominać porażkę, ponieważ nie daje wyraźnego planu.

Może jednak zawierać pierwszą ważną zmianę: człowiek przestaje automatycznie powtarzać dotychczasową odpowiedź.

Początek nie musi więc oznaczać, że pojawiło się już nowe.

Może oznaczać, że stare przestało być przyjmowane bez sprawdzenia.

Nie każdy kryzys prowadzi do rozwoju

Istnieje kusząca opowieść, według której każdy kryzys jest potrzebny, ponieważ prowadzi do czegoś lepszego.

Takie przekonanie może dodawać otuchy.

Może też zniekształcać doświadczenie.

Kryzys sam z siebie nie gwarantuje zmiany ani rozwoju.

Człowiek może przeżyć trudne doświadczenie i niczego z niego nie rozpoznać.

Może również stworzyć zbyt szybką opowieść o „nowym początku”, aby nie mierzyć się ze stratą, odpowiedzialnością albo własnym udziałem w problemie.

Dlatego nie należy mówić:

Skoro przeżywam kryzys, na pewno zaczyna się coś lepszego.

Uczciwsze zdanie brzmi:

Kryzys pokazuje, że dotychczasowy układ nie działa tak jak wcześniej. Jego znaczenie zależy od tego, co potrafię w nim rozpoznać i sprawdzić.

Co naprawdę można rozpoznać?

Nie zawsze uda się jednoznacznie ustalić, czy kryzys jest końcem, czy początkiem.

Czasem odpowiedź ujawnia się dopiero w czasie.

Można jednak rozpoznać coś wcześniejszego i równie ważnego:

  • czy problem dotyczy sił;
  • czy dotyczy warunków;
  • czy dotyczy sposobu działania;
  • czy dotyczy samego kierunku;
  • które wnioski wynikają z obserwacji;
  • które są próbą szybkiego zakończenia niepewności.

Na początku kryzys może wydawać się jedną wielką informacją:

Wszystko jest nie tak.

Dokładniejsza obserwacja rozbija ją na części.

Może okazać się, że nie kończy się całe życie.

Kończy się sposób pracy. Rola. Warunki. Etap. Przekonanie, że trzeba stale działać tak samo.

Może również okazać się, że rzeczywiście kończy się ważna droga.

Żadnej z tych odpowiedzi nie należy przyjmować automatycznie.

Pierwsze zadanie nie polega na nazwaniu kryzysu końcem albo początkiem.

Polega na odróżnieniu tego, czego doświadczasz, od pierwszej opowieści, którą tworzysz na temat tego doświadczenia.

Dopiero wtedy kryzys przestaje być wyłącznie naciskiem, by coś natychmiast zrobić.

Zaczyna stawać się pytaniem, które można uczciwie sprawdzić.

POZIOM 1PRAKTYKA REFLEKSYJNA