Można mieć pracę, do której codziennie się chodzi.
Z zewnątrz życie wygląda wtedy na uporządkowane.
A jednak pewnego dnia pojawia się pytanie:
Po co właściwie to wszystko robię?
Nie musi przyjść podczas wielkiego kryzysu.
Potem szybko wraca do zajęć.
Bo przecież trzeba zrobić zakupy.
Tylko że pytanie nie zawsze znika. Czasem wraca coraz częściej.
Kiedy wszystko działa, ale przestaje poruszać
Łatwiej zrozumieć kryzys, gdy coś się rozpada. Jest wtedy konkretna przyczyna: strata, konflikt, choroba, rozstanie, porażka. Wiadomo przynajmniej, co boli.
Znacznie trudniej jest, kiedy życie nadal działa.
Człowiek wykonuje te same czynności co wcześniej, ale przestaje odczuwać, że naprawdę w nich uczestniczy.
Zmiana jest bardziej subtelna.
To, co kiedyś dawało satysfakcję, staje się neutralne.
Wtedy często próbujemy naprawić sytuację metodami, które wcześniej działały.
Bierzemy na siebie nowy projekt.
Czasem rzeczywiście pomaga to zobaczyć, że byliśmy po prostu zmęczeni albo znudzeni monotonią.
Ale nie zawsze.
Można bowiem dołożyć do życia kolejne zajęcia, nie odzyskując przy tym własnego udziału.
Problem nie musi polegać na tym, że w życiu jest za mało.
Może polegać na tym, że coraz mniej z tego, co jest, pozostaje z nami w rzeczywistym związku.
Porządek odpowiada na pytanie „jak”, ale nie zawsze na pytanie „po co”
Uporządkowanie życia jest potrzebne.
Bez pewnej stałości codzienność szybko stałaby się chaotyczna.
Problem zaczyna się wtedy, gdy porządek, który miał wspierać życie, zaczyna je zastępować.
Można przyzwyczaić się do określonego sposobu funkcjonowania tak bardzo, że przestaje się sprawdzać, czy nadal ma on dla nas znaczenie.
Z czasem pytanie „czy to jest jeszcze ważne?” zostaje zastąpione pytaniem „co mam zrobić jako następne?”.
Dzień wypełnia się zadaniami, ale zadania nie tworzą automatycznie kierunku.
Można wiedzieć:
- o której trzeba wstać;
- gdzie trzeba pojechać;
- co należy skończyć;
- czego oczekują inni;
- co wypada zrobić;
- jakie obowiązki trzeba utrzymać.
A jednocześnie nie wiedzieć, dlaczego chce się nadal uczestniczyć właśnie w takim układzie.
Porządek pomaga odpowiadać na pytanie, jak utrzymać dotychczasowe życie.
Nie odpowiada jednak sam z siebie na pytanie, czy sposób, w jaki żyję, nadal jest przeze mnie przeżywany jako znaczący.
Czy to oznacza, że całe życie było pomyłką?
To jedna z pierwszych interpretacji, jakie mogą się pojawić.
Skoro coś przestało poruszać, człowiek zaczyna podejrzewać, że być może od początku wybierał niewłaściwie.
Taka możliwość czasem istnieje.
Nie należy jednak przyjmować jej automatycznie.
Utrata znaczenia może dotyczyć różnych rzeczy.
To, że coś przestało być żywe dzisiaj, nie dowodzi jeszcze, że nigdy nie miało znaczenia.
Dawny cel mógł być właściwy dla człowieka, którym byliśmy kilka lub kilkanaście lat temu.
Nie wszystko, co się kończy, było błędem.
Czasem próbujemy utrzymać dawną formę nie dlatego, że nadal jest odpowiednia, lecz dlatego, że kiedyś bardzo nam pomogła.
Dlatego pierwsze ważne pytanie nie brzmi:
Czy moje życie było fałszywe?
Lepsze pytanie brzmi:
Co dokładnie przestało mieć dla mnie znaczenie?
Nie każdy brak znaczenia mówi to samo
Podobne doświadczenie może mieć różne źródła. To ważne, ponieważ od źródła zależy, czego naprawdę potrzebujemy.
Pierwsza możliwość: wyczerpanie
Człowiek przeciążony może przestać odczuwać sens nawet w sprawach, które nadal są dla niego ważne.
Kiedy przez długi czas działa się bez wystarczającego odpoczynku, wszystko może zacząć przypominać obowiązek.
W takim stanie pytanie o sens bywa próbą wyjaśnienia zwykłego wyczerpania.
Odpoczynek nie rozwiązuje każdego kryzysu, ale bez sprawdzenia tej możliwości łatwo podjąć decyzję dotyczącą całego życia na podstawie stanu, który może być przejściowy.
Druga możliwość: wyczerpanie dotychczasowego sposobu życia
Można również mieć wystarczająco dużo sił, a mimo to czuć, że dotychczasowy układ stał się zbyt ciasny.
Człowiek nadal potrafi działać, lecz coraz słabiej rozpoznaje siebie w sposobie, w jaki uczestniczy w pracy, relacjach albo codzienności.
Być może przez lata pełnił określoną rolę: osoby odpowiedzialnej, niezawodnej, zaradnej, opiekuńczej albo zawsze gotowej rozwiązywać problemy.
Wtedy uporządkowanie zaczyna przypominać zamknięty system. Wszystko ma w nim swoje miejsce oprócz pytania, czy człowiek nadal chce istnieć tylko w taki sposób.
Trzecia możliwość: cele zostały osiągnięte
Niektóre życia są przez wiele lat organizowane wokół konkretnego celu.
Trzeba wychować dzieci. Zbudować bezpieczeństwo. Spłacić mieszkanie. Rozwinąć firmę. Zdobyć pozycję. Przejść przez trudny okres.
Cel nadaje działaniu porządek. Wiadomo, dlaczego trzeba podejmować wysiłek i z czego chwilowo można zrezygnować.
Kiedy cel zostaje osiągnięty, może pojawić się pustka.
Nie dlatego, że osiągnięcie było bezwartościowe, lecz dlatego, że dotychczasowy kierunek przestał organizować przyszłość.
Czwarta możliwość: zmieniło się to, co uznajemy za ważne
Czasem sposób życia nadal przynosi korzyści, ale coraz mniej zgadza się z tym, co człowiek zaczął uważać za istotne.
Może osiągać dobre wyniki, lecz nie chcieć już płacić za nie ciągłym brakiem czasu.
To nie oznacza automatycznie, że należy wszystko porzucić.
Pokazuje jednak, że wcześniejszy sposób uzasadniania życia przestał być wystarczający.
Znaczenie nie jest tym samym co przyjemność
Kiedy coś przestaje cieszyć, łatwo uznać, że straciło znaczenie. Te dwa doświadczenia nie są jednak identyczne.
Nie wszystko, co ważne, jest przyjemne.
Znaczenie nie polega więc na ciągłym odczuwaniu radości.
Nie oznacza również nieustannej motywacji.
Bardziej chodzi o poczucie, że to, co robimy, pozostaje w związku z czymś, co nadal uznajemy za ważne.
Brak znaczenia pojawia się wtedy, gdy ten związek staje się niewidoczny.
Człowiek działa, ale nie potrafi już powiedzieć, czemu służy jego wysiłek poza samym utrzymaniem dotychczasowego układu.
Największym błędem może być zbyt szybka odpowiedź
Kiedy uporządkowane życie przestaje wystarczać, pojawia się silna potrzeba wyjaśnienia sytuacji.
Umysł szuka jednoznacznej przyczyny:
- „Wybrałem złą pracę”.
- „Jestem z niewłaściwą osobą”.
- „Potrzebuję radykalnej zmiany”.
- „Jestem po prostu niewdzięczny”.
- „Mam za dużo czasu na myślenie”.
- „Nic nie ma sensu”.
Każde z tych zdań może zawierać część prawdy.
Żadne nie powinno jednak zostać przyjęte wyłącznie dlatego, że pojawiło się jako pierwsze.
Doświadczenie jest realne.
To bardzo ważna różnica.
Można naprawdę czuć, że życie straciło znaczenie, a jednocześnie mylić się co do tego, co dokładnie się skończyło.
Być może nie kończy się praca, lecz sposób, w jaki jest wykonywana.
Być może nie kończy się relacja, lecz rola stale przyjmowana w tej relacji.
Być może nie znika kierunek, lecz cel, który przez lata ten kierunek zastępował.
Być może nie trzeba budować całego życia od nowa. Być może najpierw trzeba zauważyć, gdzie dokładnie przestało się w nim być obecnym.
Obserwacja na najbliższe trzy dni
Nie próbuj jeszcze odpowiadać na pytanie, co powinieneś zmienić.
Przez trzy dni zwróć uwagę na trzy rodzaje momentów:
- Moment działania z rozpędu
Co robisz poprawnie, ale bez poczucia własnego udziału?
- Moment wyraźnego wycofania
Przy jakiej czynności, rozmowie albo decyzji pojawia się wewnętrzne „nie chcę już tak”?
- Moment niewielkiej żywości
Kiedy pojawia się choć odrobina ciekawości, obecności albo zainteresowania, nawet jeżeli nie pasuje to do dotychczasowych planów?
Nie oceniaj tych obserwacji. Nie próbuj od razu budować z nich nowego celu.
Zapisz tylko:
- co się wydarzyło;
- co odczułeś;
- jaka pierwsza interpretacja pojawiła się w głowie.
Na przykład:
Fakt: po spotkaniu poczułem wyraźne wyczerpanie.
Doświadczenie: nie chciałem już niczego tłumaczyć ani organizować.
Pierwsza interpretacja: powinienem odejść z pracy.
Takie rozdzielenie nie unieważnia interpretacji. Pozwala jedynie zobaczyć, że nie jest ona tym samym co wydarzenie i odczucie.
Może być trafna. Może być częściowo trafna. Może również okazać się próbą szybkiego zakończenia niepewności.
Na tym etapie nie potrzebujesz jeszcze ostatecznej odpowiedzi.
Potrzebujesz zobaczyć, czy przestało mieć znaczenie całe życie, czy tylko sposób, w jaki dotąd w nim uczestniczyłeś.