Co naprawdę mówi poczucie, że „to już nie jest moje życie”?

Pojawia się czasem nagle.

W drodze do pracy.

Wszystko jest znajome, a jednak obce.

Obowiązki są te same. Ludzie ci sami. Mieszkanie, praca, rytm tygodnia — wszystko znajduje się na swoim miejscu. A mimo to w środku pojawia się zdanie:

„To już nie jest moje życie”.

Takie doświadczenie może być bardzo silne.

Zanim jednak z takiego zdania powstanie decyzja, warto zauważyć jedną rzecz:

poczucie obcości wobec własnego życia jest doświadczeniem, ale nie jest jeszcze pełnym wyjaśnieniem tego doświadczenia.

Może mówić coś ważnego. Nie musi jednak znaczyć dokładnie tego, co podpowiada w pierwszej chwili.

Dwa głosy, które chcą szybko zakończyć niepewność

Kiedy pojawia się poczucie „to nie jest moje życie”, zwykle odzywają się dwa przeciwne głosy.

Pierwszy mówi:

Wszystko trzeba zmienić.

Za długo żyłem niezgodnie ze sobą.

Muszę się wyrwać, zanim stracę kolejne lata.

Drugi odpowiada:

Nie przesadzaj.

Przecież nic złego się nie dzieje.

Masz obowiązki, ludzie na tobie polegają.

To chwilowy kaprys.

Pierwszy głos próbuje zakończyć napięcie przez gwałtowną zmianę.

Drugi próbuje zakończyć je przez zaprzeczenie.

Oba mogą zawierać część prawdy. Problem polega na tym, że oba zbyt szybko wydają wyrok.

Pierwszy zakłada, że całe dotychczasowe życie jest błędne.

Drugi zakłada, że skoro życie działa, nie ma w nim niczego ważnego do sprawdzenia.

Między tymi dwiema reakcjami istnieje trzecia możliwość:

potraktować poczucie obcości jako sygnał rozbieżności, ale jeszcze nie jako nakaz działania.

Rozbieżność nie oznacza od razu fałszu

Rozbieżność pojawia się wtedy, gdy zewnętrzny sposób życia i wewnętrzne doświadczenie przestają do siebie pasować.

Człowiek nadal robi to, co robił wcześniej, ale nie odczuwa już tego w ten sam sposób.

To trochę jak ubranie, które kiedyś było wygodne. Nadal jest całe. Nadal można je założyć. Problem polega na tym, że przestało pasować.

Nie znaczy to, że od początku było złe.

Nie znaczy również, że trzeba je natychmiast wyrzucić.

Najpierw trzeba sprawdzić, gdzie dokładnie pojawiło się niedopasowanie.

Poczucie „to nie jest moje życie” może bowiem dotyczyć bardzo różnych spraw:

  • całego kierunku;
  • jednej roli;
  • sposobu wykonywania pracy;
  • braku własnych decyzji;
  • przeciążenia odpowiedzialnością;
  • życia podporządkowanego cudzym oczekiwaniom;
  • zmiany wartości;
  • chwilowego odcięcia spowodowanego wyczerpaniem.

Jeżeli wszystkie te możliwości zostaną połączone w jedno zdanie, łatwo uznać, że jedynym rozwiązaniem jest radykalne zerwanie.

Tymczasem człowiek może nie odrzucać swojego życia jako całości. Może nie chcieć już jedynie uczestniczyć w nim na dotychczasowych zasadach.

Czy zmieniło się życie, czy zmienił się człowiek?

Czasem poczucie obcości pojawia się, choć zewnętrznie nic się nie zmieniło.

To właśnie dlatego bywa tak trudne do wyjaśnienia. Człowiek szuka przyczyny w okolicznościach, lecz nie znajduje niczego wystarczająco wyraźnego.

Możliwe jednak, że zmiana dokonała się stopniowo.

Coś, co kiedyś było wystarczające, przestało takie być.

Nie dlatego, że stało się obiektywnie gorsze, lecz dlatego, że człowiek zaczął zauważać inne potrzeby albo inaczej rozumieć własne granice.

Przykładowo ktoś może przez lata cenić przede wszystkim bezpieczeństwo.

Po pewnym czasie bezpieczeństwo zostaje osiągnięte.

Jeżeli człowiek nadal ocenia swoje życie wyłącznie według dawnego kryterium, może nie rozumieć, dlaczego przestało go ono satysfakcjonować.

Z zewnątrz niczego nie stracił.

Wewnętrznie zmieniło się jednak to, czego oczekuje od własnego udziału w życiu.

Kiedy poczucie obcości wynika z przeciążenia

Istnieje jeszcze prostsza możliwość.

Człowiek może przestać rozpoznawać siebie w swoim życiu, ponieważ jest wyczerpany.

Długotrwałe przeciążenie zawęża sposób widzenia.

W takim stanie człowiek często nie pragnie zmienić całego życia.

Pragnie przestać być stale potrzebny, odpowiedzialny albo dostępny.

Ponieważ jednak nie umie oddzielić warunków od kierunku, dochodzi do wniosku:

Chcę uciec od wszystkiego.

Tego sygnału nie należy lekceważyć.

Ważne pytanie brzmi:

Czy po odzyskaniu przestrzeni nadal czuję taką samą obcość wobec tego życia?

Jeżeli tak, problem może być głębszy niż zmęczenie.

Jeżeli nie, być może człowiek nie odrzucał własnego życia, lecz sposób, w jaki musiał je ostatnio utrzymywać.

Poczucie obcości może wskazywać na konflikt

Czasem człowiek wie, co jest dla niego ważne, ale żyje w sposób, który temu przeczy.

Może cenić uczciwość, a jednocześnie pracować w warunkach wymagających ciągłego udawania.

Może cenić bliskość, lecz organizować życie tak, że dla relacji pozostają wyłącznie resztki czasu.

Może cenić samodzielność, a większość decyzji podejmować z lęku przed oceną.

Może cenić spokój, lecz utrzymywać tempo, które nie pozwala mu zatrzymać się nawet na chwilę.

Taka rozbieżność nie zawsze jest świadoma. Człowiek może długo tłumaczyć sobie, że „tak wygląda dorosłe życie” albo że „wszyscy muszą iść na kompromisy”.

Kompromisy są nieuniknione.

Ale nie każdy kompromis jest neutralny.

Niektóre z nich powtarzane przez lata tworzą sposób życia, którego człowiek przestaje doświadczać jako własnego.

Pierwsza interpretacja bywa zbyt szeroka

Wyobraźmy sobie osobę, która po każdym poniedziałkowym spotkaniu w pracy czuje silny wewnętrzny sprzeciw.

Pierwsza interpretacja może brzmieć:

Nienawidzę swojej pracy.

Ale dokładniejsza obserwacja może pokazać różne możliwości:

  • nie znosi sposobu prowadzenia spotkania;
  • jest stale przerywana i lekceważona;
  • wykonuje zadania sprzeczne z własnymi kompetencjami;
  • nie ma wpływu na decyzje, za które później odpowiada;
  • jest po prostu przemęczona;
  • rzeczywiście straciła zainteresowanie całą dziedziną.

Każda z tych przyczyn prowadzi do innego wniosku.

Jeżeli człowiek zatrzyma się na pierwszym zdaniu, może zacząć rozwiązywać nie ten problem, który rzeczywiście istnieje.

To samo dotyczy relacji.

Zdanie:

Nie chcę już tak żyć.

może oznaczać:

  • nie chcę już tłumić własnego zdania;
  • nie chcę samodzielnie ponosić całej odpowiedzialności;
  • potrzebuję więcej przestrzeni;
  • nie chcę kontynuować tej relacji;
  • nie wiem jeszcze, czego chcę, ale obecny układ jest nie do utrzymania.

Doświadczenie jest prawdziwe.

Zakres interpretacji nadal pozostaje otwarty.

Niepokój nie jest rozkazem, ale nie jest też wrogiem

Ludzie często próbują pozbyć się poczucia obcości.

Zagłuszają je pracą, rozrywką, planowaniem albo przekonywaniem siebie, że nie mają prawa narzekać.

Ale fakt, że ktoś inny cierpi bardziej, nie wyjaśnia tego, co dzieje się w naszym życiu.

Niepokój może być przeszkodą. Może także ujawniać rozbieżność, która wcześniej była niewidoczna.

Nie należy traktować go jako nieomylnego przewodnika.

Nie należy też od razu go uciszać.

Jego pierwszą funkcją może być zatrzymanie automatyzmu. Zmusza człowieka, by zobaczył coś, czego przez długi czas nie sprawdzał.

Nie mówi jeszcze:

Zrób dokładnie to.

Mówi raczej:

Dotychczasowe wyjaśnienie już nie wystarcza.

Zanim zapytasz, co zmienić

Pytanie „co mam zrobić?” wydaje się najbardziej praktyczne.

Na początku może być jednak zbyt wczesne.

Jeżeli człowiek nie wie, czego dokładnie dotyczy rozbieżność, każda decyzja będzie oparta na domyśle.

Zmiana okoliczności nie zawsze zmienia sposób uczestniczenia.

Dlatego przed pytaniem:

Co mam porzucić?

warto postawić inne:

W jakich sytuacjach przestaję rozpoznawać własny udział?

To pytanie jest mniej efektowne. Nie daje natychmiastowej ulgi.

Dostarcza jednak dokładniejszej informacji.

Ćwiczenie: jedno zdanie, cztery możliwe znaczenia

Weź kartkę i zapisz zdanie:

„To już nie jest moje życie”.

Następnie uzupełnij cztery wersje:

1. „Nie chcę już żyć w taki sposób, ponieważ…”

Nie pisz ogólnie. Wskaż konkret: tempo, relację, rodzaj obowiązku, brak wpływu, samotność, sposób traktowania.

2. „W tym życiu nadal ważne jest dla mnie…”

Zobacz, czego nie chcesz utracić. Mogą to być ludzie, bezpieczeństwo, miejsce, rodzaj pracy, odpowiedzialność albo wartości.

3. „Najbardziej obce staje się dla mnie…”

Wskaż część, nie całość.

4. „Moja pierwsza interpretacja brzmi…”

Zapisz bez poprawiania: „muszę odejść”, „jestem niewdzięczny”, „wszystko zmarnowałem”, „potrzebuję wolności”.

Potem przeczytaj cztery odpowiedzi i sprawdź, czy wszystkie mówią o tym samym.

Być może okaże się, że nie odrzucasz całego życia. Być może odrzucasz jedną rolę, określony koszt albo sposób, w jaki od dawna funkcjonujesz.

Możliwe też, że rzeczywiście wygasa cały dotychczasowy kierunek.

Na tym etapie nie trzeba tego jeszcze rozstrzygać.

Najważniejsze jest pierwsze rozróżnienie:

to, że życie wydaje się obce, jest doświadczeniem. Zdanie „całe moje życie jest błędem” jest już jego interpretacją.

Dopiero kiedy nauczysz się widzieć różnicę między tymi dwoma poziomami, możesz zacząć pytać, co naprawdę znajduje się pod pierwszą reakcją.