Kiedy odpowiedzialność zamienia się w przejmowanie cudzej winy?

POZIOM 3 · ISKRA PRZEMIANY · UZUPEŁNIENIE 09/10

Świadomość własnego udziału jest jednym z najważniejszych warunków przemiany. Bez niej człowiek widzi przyczynę każdego problemu wyłącznie w innych ludziach i w okolicznościach. Może wtedy zmieniać relacje, miejsca i deklaracje, a mimo to odtwarzać ten sam skutek.

Istnieje jednak przeciwna pułapka. Człowiek zaczyna przypisywać sobie odpowiedzialność za cudze emocje, wybory i konsekwencje. Uważa, że gdyby był dojrzalszy, spokojniejszy albo bardziej świadomy, druga osoba nie zachowałaby się w określony sposób.

To nie jest pełniejsza odpowiedzialność. To pomieszanie zakresów wpływu.

Własny udział nie jest całą przyczyną

W każdej relacji można zapytać: co moje działanie dodało do sytuacji? To pytanie przywraca możliwość korekty. Nie oznacza jednak, że wszystko, co wydarzyło się później, zostało przeze mnie spowodowane.

Mogłem powiedzieć coś niejasno, a druga osoba odpowiedziała pogardą. Mogłem postawić granicę zbyt późno, a ktoś świadomie ją przekroczył. Mogłem unikać trudnej rozmowy, ale nie odpowiadam za kłamstwo rozmówcy.

Zdarzenia wpływają na siebie, lecz wpływ nie jest tym samym co pełna odpowiedzialność.

Jeżeli człowiek utożsamia te pojęcia, łatwo dochodzi do wniosku: „Skoro moja reakcja miała udział w konflikcie, to nie mam prawa mówić o zachowaniu drugiej osoby”. W rezultacie uczciwe rozpoznanie siebie odbiera mu zdolność ochrony granicy.

Dojrzałość wymaga dwóch oddzielnych zdań:

Odpowiadam za to, co zrobiłem i jaki skutek to stworzyło.

Druga osoba odpowiada za własną odpowiedź, także wtedy, gdy była pod wpływem mojego działania.

Oba zdania mogą być prawdziwe jednocześnie.

Nadmierna odpowiedzialność daje ukrytą kontrolę

Przejmowanie winy wygląda jak rezygnacja z władzy, ale może podtrzymywać jej subtelną formę. Jeżeli uznaję siebie za przyczynę cudzych reakcji, zachowuję przekonanie, że mogę nimi sterować poprzez odpowiednią zmianę siebie.

„Jeśli będę mówił spokojniej, on nie wybuchnie”. „Jeżeli lepiej wyjaśnię, ona nie poczuje się odrzucona”. „Gdybym był wystarczająco wspierający, ta osoba podjęłaby właściwą decyzję”.

Czasem zmiana sposobu komunikacji rzeczywiście wpływa na relację. Nie daje jednak kontroli nad cudzym wyborem.

Nadmierna odpowiedzialność chroni przed doświadczeniem bezsilności. Łatwiej oskarżyć siebie niż uznać, że ktoś może pozostać nieuczciwy, agresywny albo niegotowy do współpracy mimo naszych najlepszych starań.

Samooskarżenie pozostawia iluzję: jeśli znajdę właściwy błąd w sobie, odzyskam wpływ nad całością sytuacji.

Empatia nie wymaga przyjęcia winy

Można rozumieć, dlaczego druga osoba zareagowała w określony sposób, i nadal nie uznawać tej reakcji za właściwą.

Ktoś mógł poczuć lęk przed odrzuceniem i dlatego próbować kontrolować partnera. Lęk jest zrozumiały. Kontrola nadal narusza granicę. Pracownik mógł obawiać się konsekwencji błędu i dlatego ukryć informację. Strach wyjaśnia zachowanie, lecz nie usuwa odpowiedzialności za kłamstwo.

Empatia pyta: „Co mogło się w tej osobie wydarzyć?”. Odpowiedzialność pyta: „Co zrobiła z tym doświadczeniem?”.

Gdy łączymy te dwa pytania, możemy widzieć człowieka szerzej bez unieważniania skutku jego działania.

Empatia pozbawiona granic zamienia się czasem w usprawiedliwianie. Granica pozbawiona empatii może stać się odwetem. Dojrzała odpowiedź utrzymuje rozumienie i rozróżnienie jednocześnie.

Cztery zakresy odpowiedzialności

W trudnej sytuacji warto rozdzielić cztery obszary.

1. Moje działanie

Słowa, decyzje, zaniechania i sposób, w jaki wszedłem w sytuację.

2. Cudze działanie

Wybory drugiej osoby, których nie mogę podjąć ani naprawić za nią.

3. Wspólny układ

Powtarzająca się sekwencja wzajemnych reakcji, ustalenia oraz warunki wymagające współpracy.

4. Okoliczności

Elementy niezależne od uczestników albo tylko częściowo podlegające wpływowi: czas, ograniczenia, wcześniejsze zdarzenia i realne zasoby.

Bez takiego podziału człowiek może próbować naprawić samotnie obszar wspólny albo przyjąć winę za okoliczności. Może również zasłaniać się warunkami, by nie zobaczyć własnego działania.

Mapa zakresów nie usuwa złożoności, ale pozwala umieścić korektę we właściwym miejscu.

Przykład: granica i cudza złość

Tomasz informuje wspólnika, że nie podpisze kolejnej umowy bez wcześniejszego wglądu w dokumenty. W przeszłości zgadzał się pod presją czasu, a później ponosił konsekwencje decyzji.

Wspólnik reaguje złością. Zarzuca Tomaszowi brak zaufania i utrudnianie współpracy. Tomasz natychmiast zaczyna się tłumaczyć. Uważa, że skoro jego granica wywołała konflikt, postawił ją niewłaściwie.

Po analizie widzi trzy różne elementy. Granicę zakomunikował rzeczowo. Mógł wcześniej uprzedzić o zmianie zasad — to jego możliwa korekta. Wspólnik wybrał jednak nacisk i oskarżenie zamiast rozmowy o procedurze. To należy do jego odpowiedzialności.

Tomasz może uznać własne niedopatrzenie bez wycofania granicy:

Powinienem wcześniej powiedzieć, że od teraz potrzebuję czasu na zapoznanie się z dokumentami. Tę część koryguję. Nie podpiszę jednak umowy bez przeczytania jej treści.

Nie próbuje już usunąć cudzej złości za cenę rezygnacji z własnej odpowiedzialności.

Przeprosiny nie są przejęciem całej winy

Człowiek może przeprosić za własny udział, nawet jeśli druga osoba nie uznaje swojego. Nie oznacza to zgody na jej wersję całego zdarzenia.

Precyzyjne przeprosiny mają zakres:

Przepraszam, że podniosłem głos i nie pozwoliłem ci dokończyć.

Nie muszą brzmieć:

Przepraszam za wszystko, co się wydarzyło.

Pierwsze zdanie przywraca odpowiedzialność. Drugie może zamazać strukturę sytuacji i utrwalić układ, w którym jedna osoba stale przyjmuje winę, by zakończyć napięcie.

Jeżeli przeprosiny są używane do szybkiego odzyskania spokoju, człowiek może obiecywać rzeczy, których nie powinien ani nie jest w stanie spełnić. Wtedy pozorna naprawa przygotowuje następny konflikt.

Sygnały przejmowania cudzej odpowiedzialności

Warto zatrzymać się, gdy:

  • czujesz obowiązek natychmiastowego poprawienia cudzego nastroju;
  • wycofujesz granicę, ponieważ druga osoba reaguje niezadowoleniem;
  • uważasz cudzy błąd za dowód, że niewystarczająco pomogłeś;
  • wielokrotnie tłumaczysz zachowanie kogoś, kto sam nie podejmuje naprawy;
  • przepraszasz za sam fakt, że masz inną potrzebę lub decyzję;
  • bierzesz na siebie wykonanie konsekwencji cudzych wyborów;
  • analizujesz wyłącznie własny udział, ponieważ boisz się nazwać cudzy.

Każdy z tych sygnałów wymaga kontekstu. Wspólnym elementem jest jednak próba odzyskania równowagi przez przejęcie zakresu, który należy do drugiej osoby.

Praktyka: cztery kolumny wpływu

Wybierz jedną sytuację, w której odczuwasz nadmierną winę albo obowiązek naprawienia wszystkiego. Podziel kartkę na cztery kolumny.

Moja odpowiedzialność

Co konkretnie zrobiłem, powiedziałem albo zaniedbałem? Co mogę naprawić?

Odpowiedzialność drugiej osoby

Jakie decyzje, słowa i działania należą do niej, nawet jeśli były reakcją na mnie?

Obszar wspólny

Co wymaga rozmowy, nowego ustalenia lub współpracy obu stron?

Poza kontrolą

Jakich emocji, decyzji i rezultatów nie mogę zagwarantować?

Następnie wybierz po jednym działaniu tylko z pierwszej i trzeciej kolumny. Nie twórz planu wykonywania zadań należących do drugiej osoby.

Możesz przeprosić, doprecyzować komunikat, naprawić konkretny skutek albo zaproponować ustalenie. Nie możesz przyznać za kogoś błędu, wymusić jego gotowości ani przeżyć za niego konsekwencji.

Środowisko może utrwalać nadmierną winę

Niektóre środowiska nagradzają osobę, która bierze na siebie wszystko. Nazywają ją dojrzałą, dobrą, silną albo duchową. Jednocześnie zwalniają pozostałych z odpowiedzialności.

Jeżeli człowiek przez lata otrzymywał uznanie za ratowanie sytuacji, rozdzielenie zakresów może wywołać poczucie utraty wartości i miejsca.

Potrzebuje wtedy środowiska, które nie myli odpowiedzialności z poświęceniem bez granic. Takiego, które potrafi zapytać: „Co naprawdę należy do ciebie?” i nie uznaje każdej odmowy za egoizm.

Człowiek nie wybiera wszystkich uczuć winy, które się w nim pojawiają. Może jednak wybierać wpływy określające, czy poczucie winy prowadzi do konkretnej naprawy, czy do ponownego wejścia w dawną rolę.

Odpowiedzialność przywraca właściwą miarę

Prawdziwa odpowiedzialność nie jest ani odrzucaniem winy, ani przyjmowaniem jej bez granic. Jest zdolnością dokładnego nazwania własnego udziału i wykonania korekty tam, gdzie rzeczywiście mamy wpływ.

Nie potrzebuje obrazu osoby bez winy. Nie buduje też wartości człowieka na gotowości do dźwigania wszystkiego.

Można powiedzieć:

W tej sytuacji popełniłem błąd i naprawię jego skutek. Nie odpowiadam jednak za wszystkie decyzje drugiej osoby ani za to, czy przyjmie moją korektę.

Takie zdanie nie jest ucieczką od relacji. Przywraca relacji dwoje odrębnych uczestników.

Dopiero wtedy wspólna odpowiedzialność staje się możliwa. Nie polega na tym, że jedna osoba bierze na siebie wszystko, lecz że każda rozpoznaje własny zakres i spotyka drugą bez kontroli ukrytej w ratowaniu, winie albo poświęceniu.

TEKST EDUKACYJNYPRAKTYKA REFLEKSYJNA