Czy odrzuciłeś Boga — czy jego obraz?

POZIOM 4 · ISKRA WIARY · 01/10

O różnicy między rzeczywistością, przekonaniem i obrazem otrzymanym od innych

Co właściwie zostało odrzucone?

Czy odrzuciłeś Boga, czy jedynie obraz Boga, który ktoś wcześniej umieścił w twojej świadomości? To pytanie jest trudniejsze, niż brzmi. Wielu ludzi odpowiada na nie zbyt szybko, ponieważ słowo „Bóg” łączy w sobie kilka różnych rzeczy: osobiste doświadczenia, rodzinne przekonania, język religijny, obraz moralnego sędziego, zachowanie instytucji i twierdzenie o istnieniu rzeczywistości przekraczającej człowieka. Gdy te warstwy pozostają nierozdzielone, sprzeciw wobec jednej z nich zaczyna uchodzić za rozstrzygnięcie wszystkich pozostałych. Ktoś doświadczył religijnego przymusu i dochodzi do wniosku, że nie istnieje żaden wyższy porządek. Ktoś inny spotkał duchownego, który nadużył autorytetu, i od tej chwili uznaje każde pytanie o transcendencję za próbę manipulacji. Jeszcze ktoś odrzucił dziecięcy obraz Boga rozdającego nagrody i kary, po czym mówi: „Przestałem wierzyć”. Być może rzeczywiście przestał wierzyć. Ale w co dokładnie? W określony obraz, w instytucjonalną interpretację czy w samą możliwość istnienia czegoś większego od ludzkich wyobrażeń?

Obraz nie jest tym samym co rzeczywistość

Człowiek nie spotyka pojęcia Boga w próżni. Otrzymuje je przez język, rodzinę, kulturę i tradycję. Zanim potrafi samodzielnie rozróżniać, uczy się gotowych skojarzeń. Bóg może zostać przedstawiony jako opiekun, prawodawca, surowy ojciec, źródło miłości, sędzia, abstrakcyjna przyczyna świata albo ktoś, kto spełnia prośby. Każdy taki obraz jest interpretacją. Może zawierać część doświadczenia konkretnej tradycji, ale nie jest samą rzeczywistością, do której się odnosi. To samo dotyczy obrazów negatywnych. „Bóg, który kontroluje”, „Bóg, który milczy”, „Bóg wymyślony przez ludzi” – wszystkie te zdania również są interpretacjami. Nawet niewiara może posługiwać się obrazem Boga, który wcześniej został uznany za niewiarygodny. Nie oznacza to, że każdy obraz jest równie dobry. Niektóre są wewnętrznie sprzeczne, infantylne albo moralnie szkodliwe. Trzeba je krytykować. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy krytyka obrazu zostaje przedstawiona jako dowód dotyczący całej rzeczywistości.

Cztery warstwy jednego sporu

W sporach o wiarę często mieszają się cztery poziomy. Pierwszy to osobiste doświadczenie: lęk, zaufanie, pustka, poczucie obecności, bunt, wdzięczność albo doświadczenie sensu. Drugi to interpretacja doświadczenia: „Bóg mnie prowadzi”, „świat jest obojętny”, „to tylko reakcja mózgu”. Trzeci to przekaz tradycji, czyli język i model, za pomocą którego wspólnota opisuje człowieka, źródło i cel życia. Czwarty to instytucja, która wybiera, porządkuje i chroni określoną wersję przekazu. Doświadczenie może być prawdziwe jako przeżycie, ale jego interpretacja może być błędna. Tradycja może przechowywać głębokie rozróżnienia, ale instytucja może używać ich do obrony własnej pozycji. Instytucja może również chronić przekaz przed dowolnością, lecz sam autorytet nie dowodzi prawdziwości każdego twierdzenia. Dojrzałe pytanie o Boga zaczyna się wtedy, gdy człowiek potrafi zobaczyć te warstwy osobno.

Dwie redukcje, które zamykają drogę

Pierwsza redukcja jest dogmatyczna: skoro tradycja coś mówi, człowiek ma to przyjąć bez sprawdzania i bez prawa do wątpliwości. W takim ujęciu wiara staje się posłuszeństwem wobec gotowego obrazu. Nie ma miejsca na osobiste rozróżnianie, a pytanie zostaje uznane za zagrożenie. Druga redukcja jest czysto materialistyczna: skoro obrazy Boga są tworzone przez ludzi i można wskazać ich psychologiczne oraz społeczne funkcje, to nic poza tymi funkcjami nie istnieje. To rozumowanie również wykracza poza to, co zostało wykazane. Wyjaśnienie sposobu powstawania obrazu nie rozstrzyga jeszcze, czy obraz odnosi się do jakiejś rzeczywistości. Jedna strona myli przekaz z poznaniem. Druga myli krytykę przekazu z poznaniem nieistnienia jego przedmiotu. Obie mogą dawać poczucie pewności. Żadna sama w sobie nie kończy pytania.

Przykład: Bóg, który miał chronić

Anna przez wiele lat wierzyła, że jeśli będzie uczciwa, dobra i posłuszna, Bóg ochroni ją przed poważnym cierpieniem. Kiedy zachorowała bliska jej osoba, wcześniejszy obraz rozpadł się. Anna uznała, że została oszukana i że Boga nie ma. Jej ból był realny. Rozpadło się również konkretne przekonanie: dobro powinno gwarantować bezpieczeństwo. Nie wynika jednak z tego automatycznie, że nie istnieje żaden głębszy porządek. Wynika z tego, że dotychczasowy model relacji między dobrem, cierpieniem i Bogiem był zbyt prosty. Anna może wrócić do dawnego obrazu, może całkowicie zamknąć pytanie albo może uznać, że utraciła odpowiedź, ale niekoniecznie samo pytanie. Trzecia możliwość jest najmniej komfortowa, lecz poznawczo najbardziej uczciwa.

Co można sprawdzić samemu? Wybierz jedno zdanie dotyczące Boga lub wiary, które budzi w tobie silną reakcję. Może to być: „Bóg mnie prowadzi”, „Bóg mnie opuścił”, „religia jest oszustwem”, „nic poza materią nie istnieje”. Następnie rozdziel cztery elementy:  Co rzeczywiście przeżyłem lub zaobserwowałem?  Jaką interpretację nadałem temu doświadczeniu?  Z jakiego przekazu lub środowiska pochodzi mój obraz Boga?  Co z mojego wniosku jest wiedzą, co przekonaniem, a co reakcją obronną? Nie chodzi o zmianę odpowiedzi na bardziej religijną. Chodzi o sprawdzenie, czy odpowiedź rzeczywiście obejmuje całe pytanie.

Odrzucenie może być aktem uczciwości

Nie każde odejście od wiary jest buntem przeciwko prawdzie. Czasem człowiek odmawia dalszego podtrzymywania obrazu, który przeczy jego doświadczeniu i sumieniu. Może nie zgadzać się na Boga przedstawianego jako narzędzie kontroli, na usprawiedliwianie cierpienia prostym hasłem albo na system, w którym pytanie jest traktowane jak moralna wada. Taki sprzeciw może być potrzebny. Chroni przed duchową przemocą i przed podporządkowaniem rozumu autorytetowi. Nie należy go natychmiast interpretować jako niedojrzałości albo braku otwartości. Człowiek ma prawo odrzucić to, co uznaje za fałszywe. Uczciwość wymaga jednak także drugiego kroku: sprawdzenia, czy słuszna krytyka konkretnego obrazu nie została rozszerzona na twierdzenie, którego krytyka nie obejmuje. Można wykazać, że określona nauka jest sprzeczna, że instytucja nadużyła władzy lub że osobiste oczekiwania były nierealistyczne. Nadal osobnym pytaniem pozostaje to, czy istnieje źródło i porządek przekraczający ludzkie konstrukcje.

Nie twórz nowego obrazu zbyt szybko

Po rozpadzie dawnego obrazu umysł często natychmiast buduje następny. Może to być bardziej nowoczesny Bóg, bezosobowa energia, kosmiczna świadomość albo przekonanie, że wszystko dzieje się po coś. Nowy język wydaje się wolny od dawnych problemów, lecz może pełnić tę samą funkcję: przywrócić poczucie kontroli i zamknąć niepewność. Dlatego na tym etapie ważniejsza od nowej definicji jest zdolność pozostawania przy pytaniu. Jakie doświadczenie naprawdę posiadasz? Co zostało ci przekazane? Czego pragniesz? Czego się boisz? Które twierdzenia potrafisz uzasadnić, a które tylko pomagają ci odzyskać bezpieczeństwo? Pustka po dawnym obrazie nie musi zostać natychmiast wypełniona. Może być przestrzenią, w której po raz pierwszy pytanie o Boga przestaje być pytaniem o odziedziczoną figurę i staje się pytaniem o rzeczywistość.

Granica tego rozróżnienia

Rozdzielenie Boga od obrazu Boga nie służy temu, by każdą krytykę unieważnić zdaniem, że prawdziwy Bóg jest inny. Takie użycie pojęcia czyniłoby je niemożliwym do sprawdzenia. Rozróżnienie ma skromniejszy cel: nie pozwala, by wniosek wykraczał poza przesłanki. Odrzucony obraz może być błędny, a pytanie o rzeczywistość nadal otwarte. Może być również tak, że dalsze badanie nie doprowadzi człowieka do wiary. Ważne, by wynik nie został ustalony wcześniej przez potrzebę obrony albo negacji.

Po rozpadzie obrazu

Utrata obrazu Boga może być końcem pewnego sposobu wiary, ale nie musi być końcem drogi. Być może dojrzewanie zaczyna się właśnie wtedy, gdy człowiek przestaje bronić obrazu tylko dlatego, że dawał mu bezpieczeństwo. Nie trzeba natychmiast budować nowego. Można przez pewien czas pozostawać bez niego i obserwować, czy pod warstwą buntu, zawodu albo ulgi nadal istnieje pytanie o źródło, sens i porządek. Jeśli odrzuciłeś obraz, który nie wytrzymał spotkania z życiem, co pozostaje w tobie, gdy nie próbujesz już ani go odbudować, ani udowodnić, że poza nim nic nie istnieje?

TEKST EDUKACYJNYPRAKTYKA REFLEKSYJNA