Uporczywa reakcja często chroni nie przed samą sytuacją, lecz przed znaczeniem, jakie jej nadajemy. Nie każda silna reakcja świadczy o realnym zagrożeniu. Czasem broni granicy, a czasem obrazu siebie, przewagi, prawa do bycia niezależnym albo przekonania, że nie wolno okazać słabości.
Bez rozpoznania tej funkcji walczymy z reakcją, ale pozostawiamy nietknięty powód jej powracania.
Reakcja, która ma swoje zadanie
Gdy człowiek mówi: „Nie potrafię się powstrzymać”, często opisuje nie brak wiedzy, lecz siłę mechanizmu, który w danym momencie wykonuje określone zadanie. Krzyk może odsuwać poczucie bezsilności. Wycofanie może chronić przed możliwością odrzucenia.
Ironia może pozwalać uniknąć wstydu. Nadmierne tłumaczenie się może służyć utrzymaniu obrazu osoby bez winy. To nie znaczy, że każda reakcja ma ukryte, skomplikowane znaczenie.
Czasem człowiek jest zmęczony, przeciążony albo rzeczywiście przekroczono jego granicę. Warto jednak sprawdzić, czy reakcja jest proporcjonalna do bieżącej sytuacji oraz czy powtarza się w różnych relacjach. Powtarzalność wskazuje, że broniony jest nie tylko konkretny interes, lecz stały element sposobu funkcjonowania.
Przed czym naprawdę się bronisz?
Najłatwiej pomylić zdarzenie z jego znaczeniem. Partner nie zgadza się z decyzją. Faktem jest różnica zdań.
Znaczenie może jednak brzmieć: „nie liczy się ze mną”, „uważa mnie za niekompetentnego”, „chce mnie kontrolować”. Reakcja odpowiada wtedy nie na wypowiedziane słowa, lecz na dopowiedzianą historię. Z tego powodu pytanie „czego bronię?” powinno być dokładniejsze.
Czy bronię bezpieczeństwa, granicy i realnej potrzeby? Czy bronię obrazu siebie jako osoby zawsze silnej, zawsze potrzebnej, zawsze mającej rację? Czy chronię możliwość unikania odpowiedzialności?
Czy nie dopuszczam do sytuacji, w której ktoś zobaczy mój błąd? Te możliwości nie są diagnozą. Są kierunkami obserwacji.
Ich wartość polega na tym, że oddzielają uzasadnioną ochronę od automatycznej walki o potwierdzenie siebie.
Kiedy obrona zaczyna tworzyć zagrożenie
Obrona staje się problemem, kiedy sama wytwarza to, przed czym miała chronić. Człowiek boi się odrzucenia, więc kontroluje partnera; partner zaczyna się oddalać. Boi się utraty szacunku, więc atakuje każdą krytykę; ludzie przestają mówić mu prawdę.
Boi się zależności, więc nie prosi o pomoc; przeciążenie rośnie i kończy się pretensją do otoczenia. W takim błędnym kole reakcja dostarcza dowodów na własną opowieść. Kiedy relacja pogarsza się pod wpływem kontroli, człowiek widzi w tym potwierdzenie, że nie można ufać.
Schemat staje się samowzmacniający. Moment przemiany pojawia się nie wtedy, gdy człowiek uznaje siebie za winnego wszystkiego, lecz gdy potrafi zobaczyć własny udział w tworzeniu skutku. Odpowiedzialność nie oznacza przyjęcia cudzej winy.
Oznacza gotowość do zbadania, co moja reakcja dodaje do sytuacji.
Przykład: granica czy odwet?
Marek pracuje w zespole, w którym kolega kilkakrotnie przekazuje mu zadania w ostatniej chwili. Marek długo milczy, a następnie podczas zebrania publicznie wyśmiewa jakość pracy kolegi. Uważa, że wreszcie postawił granicę.
Granica byłaby jasnym komunikatem dotyczącym terminu i odpowiedzialności. Publiczne upokorzenie pełni inną funkcję: ma przywrócić przewagę i odpłacić za wcześniejsze poczucie lekceważenia. Reakcja zaczęła się jako obrona uzasadnionej potrzeby, ale przekształciła się w atak.
Dojrzalsze zdanie mogłoby brzmieć: „Nie przyjmę kolejnego zadania przekazanego po ustalonym terminie. Ustalmy teraz, kto odpowiada za opóźnienie”. Nie gwarantuje ono, że druga osoba zareaguje dobrze.
Rozdziela jednak ochronę granicy od potrzeby odwetu.
Praktyka przez pięć dni: funkcja reakcji
Wybierz jedną reakcję: atak, wycofanie, tłumaczenie się, kontrolowanie, obrażanie się albo przejmowanie nadmiernej odpowiedzialności. Po każdej sytuacji zapisz: – Co wydarzyło się w obserwowalnych faktach? – Jakie zagrożenie poczułem lub przewidziałem? – Co reakcja miała mi dać natychmiast? – Co próbowała uniemożliwić? – Jaki skutek stworzyła po kilku godzinach lub dniach? Następnie uzupełnij zdanie: „Gdybym nie użył starej reakcji, musiałbym przez chwilę wytrzymać…”.
Odpowiedzią może być niepewność, wstyd, brak kontroli, możliwość odmowy albo lęk przed oceną. Na końcu wybierz działanie, które chroni realną wartość bez atakowania drugiej osoby. To może być granica, pytanie, prośba, odmowa lub przerwanie rozmowy.
Celem nie jest rezygnacja z ochrony, lecz zmiana jej formy.
To, co reakcja chroni, nie musi pozostać jej własnością
Stary mechanizm często mówi: „bez tej reakcji będziesz bezbronny”. To jedno z najważniejszych założeń do sprawdzenia. Być może bez krzyku nadal można postawić granicę.
Bez wycofania można poprosić o czas. Bez kontroli można nazwać warunki współpracy. Bez udowadniania własnej racji można zachować godność.
Zmiana wymaga więc rozdzielenia dwóch rzeczy: wartości, której bronimy, oraz sposobu, w jaki to robimy. Dopiero wtedy reakcja przestaje być jedynym strażnikiem bezpieczeństwa. Pozostaje jednak pytanie głębsze.
Jeżeli mechanizm stale kieruje nas ku ochronie własnego obrazu i własnej korzyści, czy chodzi tylko o pojedynczą obronę, czy o szerszy kierunek używania pragnienia? To pytanie prowadzi do następnego artykułu o ego.