Przez długi czas człowiek może wiedzieć, dokąd zmierza.
Ma cel, plan albo przynajmniej wyraźne poczucie obowiązku.
Potem coś się zmienia.
Dawny cel przestaje porządkować życie.
Jednocześnie nie pojawia się nic nowego.
Nie ma wyraźnego pomysłu, decyzji ani wizji. Jest raczej poczucie zawieszenia:
Wiem, że nie chcę już iść tak jak wcześniej, ale nie wiem jeszcze, dokąd mam pójść.
Taki stan bywa trudniejszy niż sam kryzys.
Kiedy coś się rozpada, można przynajmniej skupić się na ratowaniu sytuacji.
Wtedy człowiek często próbuje przyspieszyć.
Szuka wielkiego planu.
Ruch przynosi ulgę.
Nie zawsze przynosi kierunek.
Brak celu nie zawsze oznacza brak kierunku
Cel jest konkretny.
Można go nazwać, zaplanować i sprawdzić, czy został osiągnięty.
Kierunek jest czymś wcześniejszym.
Nie mówi jeszcze dokładnie, co należy zrobić. Pokazuje raczej, w jaką stronę warto patrzeć i jakie doświadczenia wymagają dalszego sprawdzenia.
Ktoś może nie wiedzieć, jakiej pracy chce, ale widzieć, że potrzebuje większego wpływu na sposób działania.
Może nie wiedzieć, czy powinien zakończyć relację, ale rozpoznawać, że nie chce już utrzymywać bliskości kosztem własnych granic.
Może nie mieć pomysłu na nowy projekt, lecz zauważać, że ożywia go praca wymagająca tworzenia, a nie tylko zarządzania.
To jeszcze nie są cele.
Są to pierwsze znaki orientacji.
Problem pojawia się wtedy, gdy człowiek uznaje, że dopóki nie ma pełnego planu, nie posiada żadnej informacji.
Pojawia się jako różnica pomiędzy tym, co wycofuje, a tym, co przywraca odrobinę zainteresowania.
Dwie niebezpieczne reakcje na niewiedzę
Brak nowego celu często uruchamia dwa przeciwne sposoby działania.
Pierwszy: gwałtowne szukanie odpowiedzi
Człowiek wypełnia czas nowymi pomysłami. Rozważa wiele zmian naraz, szybko się angażuje i równie szybko traci zainteresowanie.
Każdy nowy kierunek przez chwilę wydaje się właściwy, ponieważ przynosi energię i kończy poczucie zawieszenia.
Po pewnym czasie okazuje się jednak, że zainteresowanie dotyczyło bardziej nowości niż samego działania.
Wtedy pojawia się kolejny pomysł.
Nieustanne zaczynanie może wyglądać jak odwaga i otwartość. Czasem jest jednak sposobem unikania dokładniejszego sprawdzenia, czego człowiek naprawdę szuka.
Drugi: całkowite zatrzymanie
Człowiek uznaje, że skoro nie zna właściwego kierunku, nie powinien podejmować żadnych działań.
Czeka na pewność. Na silną motywację. Na moment, w którym odpowiedź stanie się oczywista.
Taka postawa może wyglądać jak cierpliwość.
Może też być lękiem przed pomyłką.
Nowy kierunek rzadko ujawnia się wyłącznie przez myślenie. Potrzebuje kontaktu z rzeczywistością. Małych działań, obserwacji i sprawdzania reakcji.
Jeżeli człowiek niczego nie próbuje, nie otrzymuje nowych informacji.
Między chaotycznym działaniem a biernym czekaniem istnieje trzecia droga:
mały eksperyment, którego celem nie jest potwierdzenie wielkiej decyzji, lecz zdobycie nowej informacji.
Ulgę łatwo pomylić z kierunkiem
Kiedy człowiek długo żyje pod presją, każda możliwość ucieczki może wydawać się nową drogą.
Myśl o rezygnacji z pracy przynosi ulgę.
Ulga jest ważną informacją.
Pokazuje, od czego człowiek chce się oddalić.
Nie mówi jeszcze, do czego chce się zbliżyć.
To rozróżnienie ma szczególne znaczenie w okresie przejściowym.
Można bardzo wyraźnie wiedzieć:
Nie chcę już tego.
I nadal nie wiedzieć:
Czego chcę zamiast tego?
Brak drugiej odpowiedzi nie unieważnia pierwszej. Oznacza tylko, że zakończenie jednego etapu i rozpoznanie następnego nie zawsze zachodzą jednocześnie.
Czasem trzeba najpierw zmniejszyć obciążenie, odzyskać przestrzeń albo postawić granicę.
Jeżeli jednak człowiek pomyli ulgę z kierunkiem, może wybrać rozwiązanie tylko dlatego, że jest przeciwieństwem dotychczasowej sytuacji.
Po latach stabilności wybiera chaos.
Po okresie odpowiedzialności odrzuca każde zobowiązanie.
Po życiu podporządkowanym innym zaczyna traktować każdą potrzebę drugiego człowieka jak zagrożenie.
Zmiana staje się wtedy reakcją, nie rozpoznanym ruchem.
Ciekawość nie musi wyglądać jak pasja
Ludzie szukający nowego kierunku często oczekują silnego znaku.
Chcą poczuć pewność, zachwyt albo energię, która rozwieje wątpliwości. Jeżeli nic takiego się nie pojawia, uznają, że nadal nie znaleźli odpowiedzi.
Ale po długim okresie przeciążenia albo życia z rozpędu pierwszym sygnałem nie musi być pasja.
Może nim być niewielka ciekawość.
Chęć przeczytania czegoś do końca.
To sygnały słabsze niż wielka motywacja.
Często są jednak bardziej wiarygodne.
Silna ekscytacja może wynikać z nowości, fantazji albo potrzeby ucieczki.
Nie oznacza to, że każda ciekawość ma stać się zawodem albo projektem.
Jej znaczenie polega na tym, że przerywa ogólne doświadczenie obojętności.
Pokazuje:
Tutaj nie jestem całkowicie wycofany.
Na początku to wystarczy.
Siedem dni bez wielkiej deklaracji
Przez najbliższy tydzień nie próbuj odpowiadać na pytanie, co masz robić dalej.
Nie twórz nowego planu życia.
Zamiast tego zbierz siedem rodzajów obserwacji.
Dzień pierwszy: co robię wyłącznie z rozpędu?
Wybierz jedną czynność, zobowiązanie albo sposób reagowania, którego od dawna nie sprawdzałeś.
Zapisz:
- od kiedy to robię;
- czemu kiedyś to służyło;
- czy nadal spełnia tę samą funkcję;
- co stałoby się, gdybym zrobił to inaczej.
Nie podejmuj jeszcze decyzji.
Zobacz, ile działań utrzymujesz tylko dlatego, że stały się częścią znanego porządku.
Dzień drugi: co odbiera mi udział?
Zwróć uwagę na sytuację, po której czujesz się nie tylko zmęczony, lecz także wewnętrznie nieobecny.
Nie pisz:
Praca odbiera mi energię.
Wskaż konkretnie:
Najbardziej wycofuję się wtedy, gdy wykonuję zadanie, za które odpowiadam, ale na którego sposób wykonania nie mam żadnego wpływu.
Precyzja jest ważniejsza niż siła sformułowania.
Dzień trzeci: co daje ulgę, ale nie daje kierunku?
Zauważ, co pozwala ci na chwilę przestać odczuwać napięcie.
Może to być rozrywka, planowanie wyjazdu, zakupy, fantazja o porzuceniu wszystkiego albo rozpoczęcie nowego projektu.
Zapytaj:
Czy po tej uldze wiem coś więcej o tym, do czego chcę się zbliżyć?
Nie oceniaj sposobu odpoczynku. Sprawdź tylko, czy usuwa napięcie, czy również dostarcza nowej informacji.
Dzień czwarty: co budzi niewielką ciekawość?
Nie szukaj wielkiej pasji.
Zauważ jeden temat, rozmowę, czynność albo problem, do którego twoja uwaga wraca bez przymusu.
Zapisz:
- co mnie zainteresowało;
- co dokładnie było w tym żywe;
- czy chciałbym poświęcić temu jeszcze godzinę;
- jaki najmniejszy kontakt z tym jest możliwy.
Dzień piąty: jakie pragnienie natychmiast oceniam?
Zapisz jedno zdanie zaczynające się od:
Chciałbym…
Następnie zapisz wszystkie automatyczne odpowiedzi:
- ale nie mogę;
- to nie ma sensu;
- jest za późno;
- to niepoważne;
- inni tego nie zaakceptują.
Potem wróć do pierwszego zdania i zapytaj:
Jaką jakość albo zmianę pokazuje to pragnienie, nawet jeśli nie zrealizuję go dosłownie?
Dzień szósty: co mogę sprawdzić bez zobowiązania?
Wybierz jedno małe działanie, które jest:
- możliwe do wykonania w krótkim czasie;
- bezpieczne;
- odwracalne;
- wystarczająco konkretne, aby wywołać realną reakcję.
Nie wybieraj działania, którego jedynym celem jest poprawa samopoczucia.
Wybierz takie, które dostarczy informacji.
Przykładowo:
- nie deklaruj zmiany zawodu — porozmawiaj z jedną osobą z innej branży;
- nie zakładaj firmy — wykonaj jedno małe zlecenie próbne;
- nie kończ relacji na podstawie jednej reakcji — przeprowadź jedną rozmowę, w której jasno nazwiesz potrzebną zmianę;
- nie zapisuj się od razu na długi kurs — weź udział w pojedynczych zajęciach.
Dzień siódmy: co się powtarza?
Przejrzyj notatki z całego tygodnia.
Nie szukaj jeszcze odpowiedzi.
Zaznacz powtarzające się elementy:
- podobny rodzaj sytuacji, w której się wycofujesz;
- ta sama potrzeba pojawiająca się pod różnymi pragnieniami;
- czynności regularnie budzące ciekawość;
- rolę, której nie chcesz dłużej pełnić;
- warunek, bez którego dalszy udział traci znaczenie.
Kierunek rzadko ujawnia się w jednej wyjątkowej chwili.
Częściej powstaje z kilku powtarzalnych obserwacji.
Co zrobić z zebranymi informacjami?
Po tygodniu możesz nadal nie wiedzieć, jaki powinien być kolejny cel.
To nie oznacza, że ćwiczenie się nie udało.
Być może wiesz już:
- czego nie chcesz kontynuować w dotychczasowej formie;
- co jest tylko ulgą;
- gdzie pojawia się odrobina żywości;
- jakie pragnienie stale odrzucasz;
- który mały eksperyment warto przedłużyć;
- czego jeszcze nie potrafisz rozstrzygnąć.
To znacznie więcej niż ogólne zdanie:
Nie wiem, co robić ze swoim życiem.
Nowa odpowiedź nie zawsze pojawia się od razu.
Najpierw zmienia się jakość pytania.
Zamiast:
Jaki powinien być mój następny wielki cel?
może pojawić się:
Co chcę dalej poznawać i sprawdzać?
Zamiast:
Kim mam teraz zostać?
pojawia się:
W jakim sposobie działania rozpoznaję więcej własnego udziału?
Zamiast:
Jaką decyzję muszę podjąć?
pojawia się:
Jakiej informacji brakuje mi przed decyzją?
Kierunek nie jest obietnicą pewności
Człowiek może odnaleźć kierunek i nadal odczuwać lęk.
Może wiedzieć, że nie chce już żyć wyłącznie według dawnej roli, ale nie mieć pewności, jak z niej wyjść.
Kierunek nie usuwa wszystkich wątpliwości.
Daje jednak coś innego: możliwość świadomego sprawdzania kolejnych kroków.
Nie jest gotową mapą.
Jest orientacją, dzięki której człowiek może odróżnić ruch zgodny z rozpoznaniem od ruchu podejmowanego wyłącznie po to, by uciec od niepewności.
Na początku poziomu pytanie brzmiało:
Dlaczego moje uporządkowane życie przestało mieć znaczenie?
Później pojawiły się kolejne:
Czy to naprawdę nie jest moje życie, czy tylko nie chcę już uczestniczyć w nim w ten sam sposób?
Dlaczego osiągnięcie celu nie usunęło całego braku?
Czy kryzys dotyczy sił, warunków, sposobu działania czy samego kierunku?
Teraz można postawić pytanie prowadzące dalej:
Z jakich elementów składa się to, czego doświadczam, zanim nazwę to lękiem, intuicją, potrzebą albo pragnieniem?
Niepokój nie dał jeszcze odpowiedzi.
Wykonał wcześniejsze zadanie.
Zatrzymał automatyczną interpretację i pokazał, że dawne wyjaśnienie nie wystarcza.
Następny krok nie polega na natychmiastowym znalezieniu nowego życia.
Polega na nauczeniu się dokładniejszego rozpoznawania tego, co już się w tobie pojawia.